„ASZ-a” recenzja: „X-men: Pierwsza klasa”

Specjalnie dla „ASZ-ego” czołowy krytyk „Gazety Wyborczej”.

Macedońska reżyserka, performerka i happenerka Iva Azev powiedziała mi kiedyś, że kino nie może stać w miejscu, musi porzucić gatunkową wsobność, zapoznać to czym jest. Nie zgadzałem się z nią: srebrny ekran musi czerpać – argumentowałem – z narcystycznej refleksji w stylu Bergmana czy wczesnych etiud von Triera.

Iva, z którą przyjaźnię się od jej głośnego debiutu „Zwierzęta unurzane w farbie”, nie chciała się początkowo zgodzić, wskazując na manowce czyhające na zbyt wsobnych artystów. Miała po części rację – mongolskie kino lat 90. jest tu oczywistym przykładem – ale  z drugiej strony lista konkursowych filmów festiwalu w Hasaw-Jurcie cztery lata temu pokazuje coś zgoła przeciwnego. Oto kino w swej najlepszej postaci, nie wadzące się ze światem, lecz wchodzące w metafizyczną kolizję z drobnomieszczańskimi oczekiwaniami i gustami przeciętnego widza.

Rozmowę kontynuowaliśmy jeszcze w jednym ze studyjnych kin w Bagdadzie, gdzie Iva prezentowała swój „Rower, którego nie ma, lecz który będzie”. Byłem tam z moim czteroletnim synem. Ta historia o młodości, która szuka swojej seksualnej identyfikacji nas w sposób duszny zahipnotyzowała, lecz jednocześnie po mistrzowsku uwierała.

Dystrybutor filmu „X-men: Pierwsza klasa” nie zorganizował pokazu prasowego, więc nie możemy przyznać żadnej gwiazdki.

(c) „ASZdziennik” 2011. Prawie wszystko zostało zmyślone.

Reklamy

One Comment on “„ASZ-a” recenzja: „X-men: Pierwsza klasa””

  1. dyżurny pisze:

    Sprawdzam komentarz.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s